Hancer powoli uniosła wzrok. Czuła na sobie ciężar wszystkich spojrzeń — surowych, zdumionych, pełnych oczekiwania. Przez chwilę jej oczy błądziły od jednej twarzy do drugiej, aż w końcu zatrzymały się na Cemilu.
W tej jednej sekundzie wszystko jakby ucichło.
— Podjęłam decyzję, bracie — powiedziała spokojnie, choć w jej głosie drżała ledwo wyczuwalna nuta bólu. — Zostaję tutaj. Z moim mężem.
Słowa zawisły w powietrzu.
Cemil znieruchomiał, jakby ktoś wytrącił mu grunt spod nóg. Na jego twarzy pojawiło się niedowierzanie, które szybko ustąpiło miejsca chłodnej, bolesnej determinacji.
Za jego plecami Beyza i Mukadder wymieniły krótkie spojrzenia — niemal jednocześnie wypuściły powietrze, jakby nie dowierzały temu, co właśnie usłyszały. Nusret odwrócił głowę, ale nie wyglądał na zaskoczonego.
— W takim razie… — głos Cemila stał się twardy, odcięty od emocji — zapomnij o mnie.

























