Sinem powiedziała Bejzie wprost, że gdy tylko Jihan otworzy oczy — a ona wierzyła, że tak się stanie — wyzna mu całą prawdę. Chciała powiedzieć, kto naprawdę podał Hançer broń i kto wskazał jej pistolet.
Te słowa dosłownie zmroziły Bejzę, zwłaszcza że Sinem nie zamierzała już dłużej milczeć. Sama przyznała, że przez zbyt częste milczenie straciła już zbyt wiele.
Między kobietami narastało coraz większe napięcie, ale nad rodziną zawisło coś znacznie poważniejszego. Stan Jihana wcale się nie poprawiał. Lekarze każdego dnia przekazywali coraz gorsze wiadomości. W pewnym momencie sytuacja stała się tak dramatyczna, że zaczęto nawet mówić o transplantacji organów, gdyby wydarzyło się najgorsze.
“Ku zaskoczeniu wszystkich Jihan dosłownie wyrwał się śmierci. Jego stan zaczął poprawiać się szybciej, niż przewidywali lekarze. Dla Bejzy był to ogromny problem, ponieważ im silniejszy stawał się Jihan, tym większe było ryzyko, że pozna prawdę.
Dlatego Bejza zaczęła pilnować Sinem niemal na każdym kroku. Nie chciała dopuścić do sytuacji, w której Sinem zostałaby sam na sam z Jihanem. Wiedziała, że wystarczy jedna rozmowa, aby wszystko runęło.
Jednak w dniu wypisu ze szpitala nie była już w stanie tego kontrolować. Sinem pomagała Jihanowi w sali szpitalnej i wtedy postanowiła wyznać mu prawdę. Powiedziała, że ani Hançer, ani on sam nie są winni tego, co się wydarzyło. Winna jest Bejza. To ona podała Hançer broń.

Właśnie w tym momencie do sali weszła td4729niczego nieświadoma Bejza, uśmiechnięta i przekonana, że nadal wszystko kontroluje. Jihan spojrzał na nią z ogromną wściekłością. Nie mógł uwierzyć, że kobieta nosząca jego dziecko mogła stać za próbą odebrania mu życia.
Ale to nie był koniec. Gdy Sinem wyszła z pokoju, powiedziała Mukader dokładnie to samo. Mukader wpadła w prawdziwą furię. Bez chwili wahania wyrzuciła Bejzę ze szpitala i obiecała Jihanowi, że wymierzy jej karę, której długo nie zapomni. Na zewnątrz kazała Nusretowi zabrać Bejzę sprzed jej oczu.
Wydawało się, że dla Bejzy wszystko jest już skończone. Można było przypuszczać, że po takim skandalu czeka ją jedynie upokorzenie. Jednak w rezydencji dochodzi do kolejnej awantury. Spotykają się Mukader, Nusret i Bejza.
Bejza tłumaczy się, przyznając, że nienawidzi Hançer i chciała, aby zniknęła z ich życia, ale nigdy nie chciała skrzywdzić Jihana. W rozmowę włącza się Nusret, który nie zamierza już słuchać oskarżeń wobec swojej córki.
Mukader próbuje jeszcze utrzymać kontrolę nad sytuacją, lecz Nusret przypomina jej o obietnicy złożonej w szpitalu — miała przepisać połowę rezydencji na Bejzę.
Zamiast kary i wyrzucenia Bejzy z rodziny zaczyna się więc rozmowa o przekazaniu jej połowy majątku oraz o uczuciach Jihana wobec Bejzy.
Mukader oświadcza, że to nadal ona rządzi w tym domu i jest właścicielką rezydencji. Nikt, nawet sam Jihan, nie będzie podważał jej decyzji. Nusret żąda jednak jednego — aby Mukader wreszcie udowodniła, że mówi poważnie.
Tak więc, ku zaskoczeniu wszystkich, Bejza i jej ojciec ponownie triumfują:”