
Przed urzędem stanu cywilnego stoi pasażerka. Prosiła cię, żebyś tam poszedł, Melih.
– Przepraszam? Powiedziała moje imię?
– Ja też nie rozumiem. Może to twoja dawna klientka.
– No cóż… Dobra, idę tam.
– Zadzwoniłeś po taksówkę?
– Tak, zadzwoniłem. Chyba to był zbieg okoliczności. Jeśli chcesz, mogę ci zamówić inną taksówkę.
– Nie. Ja specjalnie do ciebie dzwoniłem.
– Powiedz mi, dokąd chcesz jechać.
– Nie chciałem nigdzie jechać. Zadzwoniłem, żeby z tobą porozmawiać.
– Wiesz, że nie mamy już o czym rozmawiać.
– Czy ty też byłeś punktualnie tego dnia?
– Co masz na myśli?
– Ty to napisałeś, prawda?
– Nie. Nie odpowiesz?
– Ty to napisałeś, prawda?
– Tak, napisałem. Czemu mi to teraz dajesz?
– Za późno na odpowiedź. Dopiero się o tym dowiedziałem. Mój to ukrył.
– Ostrzegałem Mine, żeby z tobą nie rozmawiała. Bała się, że się zdenerwuję, więc to ukryła.
– Mówią, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Chyba tak było lepiej. Jeśli już nie jesteś ciekaw, powiedz mi, dokąd chcesz pojechać.
– Albo możesz wysiąść. Nie włączyłem taksometru.
– To włącz!
– Bo nie wysiądę z tego samochodu, dopóki nie dostanę odpowiedzi na moje pytania.
– O co pytasz?
– Pytałem cię wcześniej, ale nie dałeś mi jednoznacznej odpowiedzi. Powiedz mi prawdę, Melih. Co jest między tobą a Hancerem?