Słowa Cihana zmieniły układ sił w rodzinie Develoglu. Władza Mukadder zaczęła się rozpadać, a dawni sojusznicy odwracali się od niej jeden po drugim. Nawet Bejza oskarżyła matkę o lata intryg i niszczenie rodziny.
Tymczasem Hancer coraz bardziej obwiniała się za chaos, który ogarnął dom. Podczas spaceru nad morzem odkryła jednak, że Cihan ukrywa własne cierpienie. Mężczyzna zmagał się z bólem, lecz nie chciał okazać słabości. Wieczorem Hancer opatrzyła jego ranę, a między nimi pojawiła się cicha bliskość, której oboje bali się nazwać.

Mimo narastających konfliktów, walki o władzę i nowych tajemnic, uczucie między Hancer i Cihanem stawało się coraz silniejsze. Jednak nad rodziną nadal wisiały groźby, sekrety oraz decyzje, które mogły doprowadzić do ostatecznego rozpadu rezydencji Develoglu.