Melih wręcza Hancer tajemniczy pakunek! Reakcja zazdrosnego Cihana mówi wszystko.

  • Cong odkrywa tajemnicę Hanser. czarny pakunek doprowadza go do furii. Cion przyjeżdża pod zielony dom, nie wiedząc jeszcze, że za chwilę zobaczy coś, co obudzi w nim gniew, zazdrość i najgorsze podejrzenia. Gdy za jego samochodem zatrzymuje się taksówka, a z niej wysiada Melich, atmosfera natychmiast staje się napięta.
  • Mężczyzna spotyka się z Hanser i przekazuje jej mały czarny pakunek, nazywając go czymś niezwykle cennym. Hanser przyjmuje tajemniczy przedmiot ze smutkiem w oczach, prosząc Melia, by nikt nigdy się o tym nie dowiedział, zwłaszcza Cią. Ale C widzi wszystko z ukrycia. Każdy gest, każde spojrzenie i każde szeptane słowo coraz bardziej podsycają jego podejrzenia.
  • Kiedy w końcu wysiada z auta, Hanser blednie [muzyka] ze strachu, bo wie, że sekunda milczenia może zamienić się w katastrofę. Cion, przekonany, że Melich przekroczył granicę, staje przed nim pełen chłodnej wściekłości. Hanser próbuje ukryć pakunek i powstrzymać wybuch, lecz jest już za późno. Słowa padają coraz ostrzej.
  • Duma miesza się z bólem, [muzyka] a zazdrość ciana zamienia zwykłe spotkanie pod drzwiami w niebezpieczną konfrontację. Gdy Melich żąda przeprosin, Cion traci kontrolę i rozpoczyna się szarpanina, która może ujawnić sekret Hanser oraz zniszczyć wszystko, co jeszcze zostało między nią a Canem. Scena jedna. Cień za zielonym domem.
  • Brązowy suw sunął powoli wąską uliczką, jakby kierowca [muzyka] nie chciał zwracać na siebie zbyt wielkiej uwagi. Silnik pracował cicho, niemal leniwie, lecz w środku samochodu panowało napięcie tak gęste, że można by je przeciąć nożem. Za kierownicą siedział Congelioglu. Jego dłonie spoczywały na kierownicy, ale palce miał zaciśnięte mocniej niż było to konieczne.
  • Patrzył przed siebie nieruchomym, chłodnym wzrokiem. Znał tę [muzyka] ulicę, znał ten zielony dom. Znał każdy szczegół tej okolicy, choć nigdy nie przyznałby się przed samym sobą, jak często myślami do niej wracał. Dom Hanser stał trochę na uboczu, skromny. zielony, z niewielką furtką i podwórkiem, które o tej porze dnia było zalane bladym światłem.
  • Nic w tym miejscu nie pasowało do świata ciana, do marmurowych podłóg, ciężkich drzwi, wysokich sufitów i milczących służących. A jednak właśnie tutaj jego serce, choć pełne gniewu i dumy, biło szybciej, [muzyka] zaparkował po drugiej stronie ulicy, nieco dalej od wejścia. Nie wysiadł.
  • Zgasił silnik, ale nie odpiął pasów. Siedział w ciszy, obserwując dom zza przyciemnianej szyby. Przez kilka sekund nic się nie działo, tylko wiatr poruszał liśćmi drzewa rosnącego przy murze. Gdzieś daleko zaszczekał pies. Ulica wyglądała zwyczajnie, spokojnie, [muzyka] niewinnie, a potem pojawiła się taksówka. Żółty samochód skręcił w uliczkę i zatrzymał się niemal dokładnie za SUVciana.
  • Mężczyzna w środku auta natychmiast zesztywniał. [muzyka] Jego wzrok zaostrzył się, jakby w jednej chwili wszystkie podejrzenia, które próbował od siebie odsunąć zyskały kształt. Drzwi taksówki otworzyły się. Wysiadł Melich. Cion zmrużył oczy. Melich zapłacił kierowcy, po czym odwrócił się w stronę zielonego domu.
  • Miał na sobie ciemną kurtkę, a w dłoni trzymał niewielki pakunek. Rozejrzał się krótko, jak ktoś, kto nie chce zostać zauważony, choć w rzeczywistości próbował jedynie upewnić się, że trafił pod właściwy adres. Dla Ciana ten gest wystarczył, więc jednak mruknął pod nosem, nie ruszył się, nie wysiadł. Patrzył. Melich podszedł do furtki.
  • Przez chwilę zawahał się, potem nacisnął dzwonek. Dźwięk rozległ się cicho, prawie nieśmiało. Po kilku sekundach drzwi domu otworzyły się. W progu pojawiła się Hanser. Ubrana była w biały sweter i pomarańczową spódnicę. prostą, skromną, ale na niej wszystko wyglądało tak, jakby miało w sobie ukryte światło. Jej włosy opadały mięko na ramiona, a twarz, zwykle spokojna, teraz była napięta i pełna zmęczenia.
  • Spojrzała na Melia tak, jak patrzy się na kogoś, kogo obecność jest jednocześnie ulgą i ciężarem. C w samochodzie poczuł jak w jego piersi coś niebezpiecznie się zaciska. Hanser wyszła przed dom zamykając za sobą drzwi. Nie zaprosiła Melia do środka. To powinno było go uspokoić. Powinno było być dowodem, że ta wizyta nie ma charakteru, którego obawiał się najbardziej.
  • Ale C nie był spokojny. Nie w tej chwili, nie po tym wszystkim, nie po Hanser. Melich zrobił krok w jej stronę. Hanser spuściła wzrok, jakby rozmowa, którą mieli przeprowadzić od początku była dla niej bolesna. Dziękuję, że przyszedłeś! powiedziała cicho. Co nie słyszał słów dokładnie szyba tłumiła głosy, a odległość była zbyt duża.
  • Widział jednak ich twarze. Widział sposób, w jaki Hanser trzymała dłonie splecione przed sobą. Widział Melia, który pochylił lekko głowę, jakby próbował mówić łagodnie, ostrożnie. I to wystarczyło, aby gniew zaczął w nim narastać. Nie znał jeszcze prawdy, ale już zdążył ją sobie wymyślić. Scena 2. czarny pakunek.
  • Melich stał naprzeciwko Hanser i przez kilka chwil milczał. Na jego twarzy nie było uśmiechu, nie było lekkości. Przybył tu nie po to, by sprawić jej radość, ale po to, by oddać coś, co najwyraźniej nie dawało mu spokoju. Hanser zaczął powoli. Długo zastanawiałem się, czy powinienem przyjść osobiście. Kobieta zacisnęła palce. Wiem.
  • Mogłem to zostawić komuś innemu. Mogłem wysłać. Mogłem udawać, że nie widziałem twojej wiadomości. Ale tego nie zrobiłeś. Melich spojrzał jej prosto w oczy. [muzyka] Nie, bo są rzeczy, których nie oddaje się przez obcych ludzi. Hanser przełknęła ślinę. Jej oczy na moment zaszkliły się smutkiem. Spojrzała w bok, jakby bała się, że jeśli zatrzyma wzrok na Melichu, zbyt długo, pęknie.
  • Melich sięgnął do kieszeni kurtki, wyjął mały przedmiot owinięty w czarną folię. Pakunek był niewielki, mieścił się w dłoni, ale sposób, w jaki go trzymał, zdradzał, że jego znaczenie było dużo większe niż jego rozmiar. Hanser spojrzała na niego i zamarła. To wyszeptała. Tak przerwał jej Melich łagodnie. To jest to.
  • [muzyka] Jej oddech stał się płytszy. Wyciągnęła rękę, ale zatrzymała ją w połowie drogi, jakby bała się dotknąć pakunku. Myślałam, że już nigdy tego nie zobaczę. Ja też tak myślałem. Ale los czasem dziwnie obraca sprawy. Czasem to, [muzyka] co wydaje się stracone wraca właśnie wtedy, gdy człowiek najmniej się tego spodziewa. Hanser przymknęła powieki.
  • Dlaczego mówisz tak, jakbyś oddawał mi nie przedmiot, tylko część mojego życia? Melich westchnął, bo tak właśnie jest. w samochodzie pochylił się lekko do przodu. Nie słyszał wszystkiego, ale widział wystarczająco dużo. Widział jak Melich wyciąga coś z kieszeni. Widział jak Hansel reaguje. Widział drżenie jej dłoni.
  • Gdy przyjmowała pakunek jego szczęka zacisnęła się boleśnie. Melich podał Hanser zawiniątko. Przekazuję najcenniejszą rzecz właścicielowi. Powiedział cicho. Hanser wzięła pakunek obiema dłońmi. Trzymała go tak delikatnie, jakby bała się, że rozpadnie się od samego dotyku. W jej oczach pojawił się cień wspomnień, ciemny, bolesny, nie do wypowiedzenia.
  • Nie wiem, jak ci dziękować. wyszeptała. Nie dziękuj. To nie ja powinienem to mieć. Od początku należało do ciebie. Kobieta przycisnęła pakunek do piersi. Gdyby ktoś się dowiedział, nikt się nie dowie. Obiecujesz? Melich spojrzał na nią poważnie. Obiecuję. W tym samym momencie C odwrócił głowę, próbując opanować własne myśli.
  • Ale nie [muzyka] potrafił. Widział tylko jedno. Melich przychodził do Hanser pod jej dom potajemnie, z tajemniczym pakunkiem. Hanser patrzyła na niego oczami pełnymi emocji. Prosiła go o coś. On obiecywał, a [muzyka] Cią, człowiek, który nie znosił niepewności, nagle poczuł, że stoi przed drzwiami do prawdy, której nie chce znać.
  • Co ty przede mną ukrywasz, Hanser? wyszeptał. Nie było odpowiedzi. Był tylko obraz kobiety, którą kochał bardziej niż chciał przyznać, stojącej przed innym mężczyzną i trzymającej w dłoniach sekret. Scena [muzyka] 3. Sekret, który miał nie dotrzeć do ciana. Hanser odsunęła się o pół kroku od Melia. Schowała pakunek nieco bliżej ciała, jakby każdy przechodzień mógł nagle poznać jego znaczenie.
  • Przepraszam cię. Powiedziała Melich zmarszczył brwi. Za co? Że fatygowałam cię aż tutaj. Nie powinnam była. Mogłam znaleźć inny [muzyka] sposób. Mogłam. Hanser, przestań. Jego ton był spokojny, ale stanowczy. Nie jesteś mi nic winna. Poprosiłaś mnie o pomoc, a ja przyszedłem. To wszystko? Nie, to nie wszystko.
  • Odpowiedziała z bólem. Ty nie rozumiesz w jakiej sytuacji mnie stawiasz. W jakiej sytuacji sam się stawiasz? Jeśli ktoś cię tutaj zobaczy. Kto? Hanser zamilkła. Melich przyjrzał się jej uważnie. Cią na dźwięk tego imienia twarz kobiety wyraźnie pobladła. Nie musiała odpowiadać. Melich westchnął ciężko.
  • Nadal się go boisz? Nie o to chodzi. A o co? Hanser spojrzała w stronę ulicy, ale nie zauważyła jeszcze Sufa. Co siedział nieruchomo, ukryty za szybą i cieniem wnętrza samochodu. Co nie rozumie półsłów, powiedziała Hanser. On nie pyta, żeby zrozumieć, on pyta, żeby osądzić. Jeśli zobaczy, jeśli dowie się, że byłeś tutaj, zacznie układać własną historię.
  • A kiedy CO ułoży sobie historię, trudno go przekonać, że prawda jest inna. Melich spuścił wzrok. Czyli mam udawać, że mnie tu nie było? Proszę cię tylko o jedno. To, co zobaczyłeś, co przyniosłeś, to o czym rozmawialiśmy, musi zostać między nami. Hanser, proszę. Jej głos się załamał. Nie chcę, żeby ktokolwiek się o tym dowiedział.
  • Nie teraz, nie w ten sposób, a już szczególnie nie Co. Melich spojrzał na nią ze współczuciem. Dlaczego jego zdanie nadal ma dla ciebie tak ogromne znaczenie? Hanser uśmiechnęła się smutno, niemal bez życia. Bo są ludzie, którzy odchodzą z naszego życia, ale nie z naszych ran. Te słowa zawisły między nimi ciężko.
  • Melich przez moment nie mówił nic. Dopiero po chwili skinął głową. Dobrze, obiecuję. Nikomu nie powiem, nawet jeśli będzie pytał, nawet wtedy, nawet jeśli będzie naciskał. Hanser, znam ciana. Wiem jaki potrafi być, ale moje słowo coś znaczy. Kobieta zamknęła oczy, jakby dopiero teraz pozwoliła sobie na krótki oddech ulgi.
  • Dziękuję. Melich zrobił krok bliżej. Ale ty też musisz mi coś obiecać. Hanser spojrzała na niego z niepokojem. Co takiego, że nie będziesz sama dźwigać wszystkiego? Nie jesteś z kamienia. Nie musisz udawać, że nic cię nie boli. Jej oczy znowu zaszły łzami. Czasem człowiek nie udaje, że nie boli. Czasem po prostu nie ma już siły mówić, gdzie boli.
  • Melich wyglądał, jakby chciał odpowiedzieć, ale w tej samej chwili jego wzrok powędrował za plecy Hanser. Z samochodu wysiadł Co. Drzwi swa a zamknęły się z głuchym trzaskiem. Hanser zamarła. Powoli odwróciła głowę. Kiedy zobaczyła zbliżającego się ciana, cały kolor odpłynął z jej twarzy. Jej palce automatycznie zacisnęły się na czarnym pakunku.
  • Serce uderzyło jej mocno. Raz, drugi, trzeci. nie wyszeptała. Cong szedł [muzyka] w ich stronę powoli, ale każdy jego krok miał w sobie coś groźnego. Nie spieszył się, nie musiał. Już sama jego obecność wystarczała, żeby powietrze wokół domu stało się [muzyka] cięższe. Melich odwrócił się w jego stronę. [muzyka] Co, powiedział spokojnie.
  • Cą nie odpowiedział. Patrzył najpierw na Melia, potem na Hanser. Jego oczy były ciemne, zimne i pełne gniewu, który długo dojrzewał w milczeniu. Hanser zrobiła krok do przodu. Co, to nie jest milcz [muzyka] przerwał jej ostro. To jedno słowo ugodziło ją mocniej niż chciała pokazać. Melich natychmiast napiął ramiona.
  • Uważaj, jak do niej mówisz. CON zatrzymał się kilka kroków od nich. Na jego twarzy pojawił się niebezpieczny uśmiech, pozbawiony jakiejkolwiek radości. A ty [muzyka] kim jesteś, żeby mnie pouczać? Scena 4. Ukryty pakunek i spojrzenie pełne oskarżeń. Hanser poczuła, że czarny pakunek parzy ją w dłonie.
  • instynktownie cofnęła rękę za plecy. Wykorzystując moment, w którym Cion całą uwagę skupił na Melichu, wsunęła zawiniątko pod sweter, przytrzymując je blisko ciała. [muzyka] Ruch był szybki, prawie niezauważalny, ale pełen desperacji. Cio jednak był zbyt czujny. Jego wzrok na krótką chwilę przesunął się na jej ręce.
  • Co ukrywasz? Zapytał nisko. Hanser znieruchomiała. Nic. Nie kłam. Co. Proszę cię nie rób tego tutaj. A gdzie mam to zrobić? Zapytał lodowato. W salonie przy herbacie. Może powinienem poczekać, aż twój gość znów pojawi się pod twoimi drzwiami z tajemniczym prezentem. Melich podniósł rękę w uspokajającym geście.
  • [muzyka] To nie jest tak jak myślisz. Cion powoli odwrócił głowę w jego strony. Naprawdę, naprawdę. [muzyka] A skąd ty wiesz, co ja myślę? Melich wziął głęboki oddech. Bo widzę twoją twarz. Widzę, że już wydałeś wyrok, zanim usłyszałeś choć jedno słowo wyjaśnienia. C roześmiał się krótko, [muzyka] bez ciepła. Wyjaśnienia? Masz mi coś wyjaśniać? Nie muszę ci niczego wyjaśniać.
  • Ale dla dobra, Hanser, powiem ci tylko tyle. Źle zinterpretowałeś powód mojej wizyty. Cion zrobił krok bliżej. Dla dobra Hanser. Tak, jak pięknie to brzmi. Powiedział C z jadowitą ironią. [muzyka] Dla dobra Hanser, jak szlachetnie, jak wygodnie. Hanser drgnęła. Przestań. Cią zignorował ją. Mężczyzna przyjeżdża taksówką pod dom mojej byłej żony.
  • Wręcza jej coś po kryjomu. Ona patrzy na niego jak na wybawiciela. Potem prosi go, żeby nic nie mówił. Ale ja źle zinterpretowałem sytuację. Melich zacisnął szczękę. >> [muzyka] >> Tak, dokładnie tak. Uważaj. Nie, to ty uważaj, Cią, bo twoja zazdrość robi z ciebie człowieka ślepego. Te słowa trafiły w punkt. Cion zesztywniał, a w jego oczach pojawił się błysk furii.
  • Hanser szybko stanęła między nimi. Wystarczy. Melich już wychodzi. Ty usłyszałeś, że to nie tak jak myślisz i na tym koniec. C spojrzał na nią powoli. Ty będziesz decydować kiedy jest koniec? Tak, jeśli chodzi o mój dom. Twój dom? Tak, mój dom, moje drzwi, moje życie. Przez moment między nimi zapadła cisza. Con patrzył na nią tak, jakby właśnie powiedziała coś, czego nie miał prawa usłyszeć.
  • Jakby każde słowo przypominało mu, że Hanser nie należy już do niego, że nie może wejść do jej życia bez pytania, że nie ma prawa rozkazywać jej tak, jak kiedyś rozkazywał wszystkim wokół siebie. Ale C nigdy nie umiał łatwo przyjmować utraty kontroli. Twoje życie powtórzył cicho. A jednak wciąż robisz wszystko, żeby mnie w nie wciągać.
  • Hanser otworzyła usta, ale nie znalazła odpowiedzi, bo w tym zdaniu było coś niesprawiedliwego, a jednocześnie bolesnego. On ją oskarżał, ale przecież to on przyjechał. To on obserwował. To on wysiadł z samochodu jak człowiek, który przyszedł odebrać coś, co uważa za swoje. Melich odsunął się o krok. [muzyka] Hanser, ja pójdę.
  • Nie chcę, żeby przez moją obecność było jeszcze gorzej. Nie, powiedziała szybko. Zaczekaj. Cio natychmiast spojrzał na nią ostro. Dlaczego? Bo jeszcze nie skończyliście swoich sekretów. Bo nie pozwolę ci go obrażać. Bronisz go? Bronię prawdy. Jakiej prawdy? Krzyknął Cią. Tej, którą chowasz za plecami. Hanser cofnęła się o pół kroku.
  • Jej dłoń mimowolnie powędrowała do miejsca, gdzie ukryła pakunek. Cion to zauważył. Jego twarz stwardniała. Wiedziałem. Scena 5. Ostrzeżenie ciana. Hanser natychmiast chwyciła ciana za ramię. Słyszałeś tłumaczenia? To koniec. Nie rób z tego sceny. Cong spojrzał na jej dłoń, jakby sam dotyk palił go przez materiał marynarki.
  • Puść mnie. Nie, dopóki się nie uspokoisz. Hanser, Co, proszę, nie tutaj, [muzyka] nie w ten sposób. W jej głosie było błaganie, ale on słyszał tylko własny gniew. Widział tylko Melia stojącego za jej plecami. Widział tylko to, czego się bał, że w życiu Hanser pojawił się ktoś, komu ufa bardziej niż jemu. To było nie do zniesienia.
  • Cion wyrwał ramię z jej dłoni i zwrócił się do Melia. Posłuchaj mnie uważnie. Melich uniósł brodę. Słucham. Nigdy więcej nie zbliżysz się do tych drzwi. Hanser wciągnęła gwałtownie powietrze. Co, nigdy więcej. Powtórzył twardo. Nie przyjedziesz tu taksówką, nie zadzwonisz, nie zapukasz, nie przyniesiesz żadnego pakunku, żadnej pomocy, żadnego [muzyka] współczucia.
  • Rozumiesz, Melich? spojrzał mu prosto w oczy. [muzyka] Nie masz prawa mi tego zabraniać. Mam każde prawo, jeśli chodzi o ludzi, których uważam za swoich. Hanser zadrzała. Nie jestem twoją własnością. Cio na moment zamknął oczy. Jakby te słowa zabolały go głębiej niż sam chciał pokazać. Kiedy znów je otworzył, patrzył już tylko na Melia.
  • Jeśli Hansel będzie czegokolwiek potrzebować, ja sam o to zadbam. Melich parsknął cicho. Teraz sobie o tym przypomniałeś. Cion zrobił krok do przodu. Uważaj na słowa. Nie, Cią, to ty uważaj na czyny, bo łatwo jest pojawić się po czasie i mówić ja się wszystkim zajmę. Trudniej być wtedy, kiedy ktoś naprawdę potrzebuje człowieka obok.
  • Hanser zamknęła oczy. Melich, proszę, ale było już za późno. Cion zacisnął pięści. Congelioglu nie zostawia nikogo ze swojego otoczenia w potrzebie. Powiedział ostro. Nawet byłej żony Hanser pobladła jeszcze bardziej. Te słowa, które mogłyby być wyznaniem troski w jego ustach zabrzmiały jak rozkaz. jak przypomnienie statusu, jak mur, który chciał postawić wokół niej, choć sam wcześniej ją z tego świata wypchnął.
  • Nie życzę sobie, ciągnął cią, żeby tacy oportuniści jak ty wykorzystywali cudze trudne chwile, żeby zbliżyć się do kobiety, która jest zagubiona. Melich spojrzał na niego z niedowierzaniem. Oportuniści, dobrze słyszałeś. Ty naprawdę nie masz pojęcia, co mówisz. Wiem dokładnie co mówię. Nie, ty słyszysz tylko własną dumę.
  • Są podszedł bliżej, tak blisko, że między nimi zostało zaledwie kilka centymetrów. Odejdź. Melich nie cofnął się. Nie dlatego, że mi każesz. Odejdź, zanim stracę cierpliwość. Już dawno ją straciłeś. Teraz tracisz resztki rozsądku. Hanser stanęła [muzyka] z boku bezradna, z przerażeniem patrząc to na jednego, to na drugiego.
  • Wiedziała, [muzyka] że każdy kolejny wyraz jest jak iskra rzucana na suchą trawę. Cą, błagam [muzyka] cię, powiedziała niemal szeptem. Nie rób tego. On nie zrobił nic złego. Cion spojrzał na nią ostro. Więc dlaczego się boisz? Hanser zamilkła. To pytanie było jak nóż. Bała się nie dlatego, że Melich zawinił. Bała się, bo znała Ciana.
  • Bała się, bo ukrywała pakunek. Bała [muzyka] się, bo każda prawda wypowiedziana w złym momencie mogła zniszczyć wszystko. Melich spojrzał na Hanser i zrozumiał jej milczenie na swój sposób. Potem przeniósł wzrok na ciana. Cofnij to. Cią zmróżył oczy. Co takiego? To co powiedziałeś? Oportunistą. Cofnij to i przeproś. Hanser.
  • Serce podeszło do gardła. Melich. Nie, ale Melich nie odwrócił wzroku. Jak [muzyka] mężczyzna dodał spokojnie i właśnie te dwa słowa złamały ostatnią nić, na której wisiała cierpliwość ciana. Scena 6. Szarpanina. Przez ułamek sekundy świat znieruchomiał. Wiatr przestał poruszać liśćmi. Ulica ucichła.
  • Hanser usłyszała tylko własne serce bijące tak mocno, jakby chciało wyrwać się z piersi. Con patrzył na Melia. Powoli, bardzo powoli. Jego twarz zmieniła się. Nie był już tylko zazdrosny. Nie był już tylko zraniony. Stał się człowiekiem, który poczuł się upokorzony. A upokorzenie dla ciana Develioglu zawsze było najkrótszą drogą do wybuchu.
  • Jak mężczyzna? Powtórzył cicho. Melich nie cofnął się. Tak. Hanser ruszyła do przodu. Cą nie, ale Cią już jej nie słyszał. Rzucił się na Melia gwałtownie i chwycił go za kołnierz kurtki. Materiał napiął się pod jego palcami. Melich zachwiał się, ale natychmiast złapał ciana za nadgarstki, próbując go odepchnąć.
  • Puść mnie! Warknął Melich. Ty będziesz mnie uczył? Czym jest bycie mężczyzną? Syknął Cio. Ty co ci! Krzyknęła Hanser. Podbiegła do nich, próbując złapać Ciana za rękę, ale on szarpnął Melia. tak mocno, że obaj przesunęli się o krok w stronę furtki. Przestań, błagała. Proszę cię, przestań. Melich próbował zachować spokój, ale gniew również zaczął go ponosić.
  • Zachowujesz się jak tyran? Krzyknął. Myślisz, że możesz wejść wszędzie i rozkazywać wszystkim? Cion pchnął go na ogrodzenie. Jeśli jeszcze raz pojawisz się pod jej domem, to co? [muzyka] Przerwał Melich, dysząc ciężko. Znowu pokażesz, że potrafisz tylko grozić? To było jak kolejny cios. Cą ponownie szarpnął go za kołnierz.
  • Melich odepchnął go ramieniem. Przez chwilę obaj mocowali się gwałtownie, przepychając się na wąskim chodniku przed zielonym domem. Hanser płakała już otwarcie. Co, patrz na mnie. Krzyczała. [muzyka] To ja cię proszę. Ja nie rób tego. Ale C miał wzrok wbity w Melia. Jego twarz była napięta, oddech urywany, a w oczach paliło się coś, co nie było już tylko gniewem.
  • To był ból, dziki, niekontrolowany ból człowieka, który czuł, że traci kogoś, kogo nigdy naprawdę nie przestał kochać. “Trzymaj się od niej z daleka” powiedział przez zaciśnięte zęby. Melich odpowiedział równie ostro. A ty naucz się wreszcie, że Hanser nie jest przedmiotem, którego można pilnować. C uniósł rękę, jakby chciał go uderzyć.
  • Hanser rzuciła się między nich bez zastanowienia. Nie, jej krzyk rozdarł powietrze. Con zatrzymał się w ostatniej chwili. Jego dłoń zawisła w powietrzu, a oczy rozszerzyły się, [muzyka] gdy zobaczył Hanser stojącą przed nim. Była blada, roztrzęsiona, z łzami na policzkach. jedną ręką przytrzymywała ukryty pod swetrem pakunek, drugą wyciągnęła w jego stronę, jakby próbowała zatrzymać katastrofę własnym ciałem.
  • Uderzysz jego? Zapytała drżącym głosem. Czy może mnie też, jeśli stanę ci na drodze? Cong cofnął rękę, jakby jej słowa go sparzyły. Hanser, nie przerwała mu. Nie mów teraz mojego imienia tak, jakbyś nagle się opamiętał. Przed chwilą byłeś gotów zniszczyć człowieka tylko dlatego, że twoja duma nie zniosła kilku słów prawdy.
  • Cą oddychał ciężko. Melich stał za nią, poprawiając kołnierz kurtki. Na jego twarzy widać było gniew, ale też troskę. Hanser, odejdź od niego powiedział cicho. Cion natychmiast spojrzał na niego. Nie odzywaj się. Właśnie dlatego powinna odejść. Odpowiedział Melich, bo nawet teraz nie słyszysz co ona mówi. Cong zrobił ruch w jego stronę, ale Hanser położyła mu obie dłonie na piersi i zatrzymała go.
  • Dość. Powiedziała łamiącym się głosem. Błagam cię. Dość. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy. CON zobaczył w jej spojrzeniu strach, nie gniew, nie pogardę, strach. I ten strach zabolał go mocniej niż wszystko, co powiedział Melich. Ty się mnie boisz? Wyszeptał Hanser nie odpowiedziała od razu.
  • Łzy spłynęły po jej policzkach. Bo kiedy jesteś zraniony, Cą, [muzyka] ranisz wszystkich wokół, nawet tych, których podobno chcesz chronić. Te słowa sprawiły, że jego twarz na moment straciła całą twardość. Był jak człowiek, który nagle zobaczył własne odbicie i nie rozpoznał siebie. Melich powoli cofnął się o krok. Pójdę powiedział spokojnie.
  • Hanser, pamiętaj, [muzyka] co obiecałem. Cio natychmiast zesztywniał. Co obiecałeś? Hanser zamknęła oczy. Melich, proszę, idź. Melich spojrzał na nią z bólem. Uważaj na siebie. Potem odwrócił się i ruszył w stronę ulicy. Cong chciał za nim pójść, ale Hanser chwyciła go za rękaw. Nie, jedno słowo, ciche, zmęczony, ale tym razem Cion się zatrzymał.
  • Patrzył jak Melich odchodzi, jak przechodzi przez furtkę. jak idzie w stronę taksówki, która nadal stała nieco dalej z kierowcą czekającym cierpliwie za kierownicą. Dopiero gdy Melich wsiadł i samochód ruszył, odwrócił się z powrotem do Hanser. Co było w tym pakunku? zapytał cicho. Hanser odsunęła się od niego. Nie pytaj, Hanser, nie pytaj, jeśli nie potrafisz usłyszeć odpowiedzi bez osądzania.
  • Cion spojrzał na nią długo. Czy to ma związek ze mną? Kobieta przycisnęła dłoń do ukrytego zawiniątka. Jej milczenie było odpowiedzią, która jednocześnie mówiła wszystko i nic. C zrobił krok bliżej. Tym razem wolniej, ostrożniej, powiedz mi. Hanser pokręciła głową. Dzisiaj zobaczyłam, że nie jesteś gotów naprawdę.
  • A ty jesteś gotowa ją przede mną ukrywać? Ja próbuję ją ocalić. Te słowa sprawiły, że Cią zamarł. Ocalić przed czym? Hanser spojrzała na niego z takim smutkiem, jakby widziała przed sobą nie wroga, ale człowieka, którego kochała i którego jednocześnie musiała się bać. Przed tobą Cą nastała cisza, [muzyka] ciężka, bolesna, nieodwracalna.
  • Za ich plecami zielony dom stał nieruchomo jak świadek sekretu, który właśnie stał się jeszcze większy. Na ulicy powoli opadało napięcie, lecz w sercach tych dwojga dopiero zaczynała się prawdziwa burza. patrzył na Hanser, a jego gniew ustępował miejsca czemuś znacznie trudniejszemu do zniesienia, poczuciu winy. Hanser odwróciła się i zrobiła krok w stronę drzwi.
  • Hanser powiedział, zatrzymała się, ale nie spojrzała na niego. Czego chcesz? C milczał chwilę. Chciał powiedzieć: “Przepraszam, [muzyka] chciał powiedzieć: “Beję się, że cię stracę”. chciał powiedzieć: “Nie umiem patrzeć, jak ktoś inny stoi obok ciebie, kiedy ja sam nie wiem, czy mam jeszcze prawo.” Ale z jego ust wydobyło się tylko: “Nie chcę, żebyś była sama.
  • ” Hanser zamknęła oczy. Czasem samotność boli mniej niż czyjaś kontrola. Po tych słowach weszła do domu i zamknęła drzwi. Cong został na zewnątrz. sam przed zielonym domem, pod niebem, które nagle wydało się cięższe niż wcześniej, stał człowiek, który przyjechał tu z gniewem, przekonany, że odkryje zdradę. A zamiast tego zobaczył własny lęk, własną dumę i kobietę, która ukrywała przed nim tajemnic nie dlatego, że chciała go zranić, ale dlatego, że bała się, co zrobi, gdy pozna prawdę.
  • Wewnątrz domu Hanser oparła się plecami o drzwi. Ręce drżały jej tak mocno, że ledwo zdołała wyjąć spod swetra czarny pakunek. Patrzyła na niego przez łzy. Przepraszam, wyszeptała, choć nie było jasne, czy mówi do przedmiotu, do siebie, czy do ciana stojącego za drzwiami. Na zewnątrz C podniósł wzrok ku zamkniętym drzwiom.
  • Nie zapukał, nie wszedł. Po raz pierwszy od dawna zrozumiał, że są granice, [muzyka] których nie da się przekroczyć siłą, ale jego serce nie chciało odejść. I właśnie dlatego ta noc, choć nie zapadła jeszcze całkiem, już stała się początkiem czegoś, czego żadne z nich nie potrafiło zatrzymać.

Related Posts

“Akacjowa 38”, odc. 914 – streszczenie,,„. 🔥Úrsula wpada w panikę! Blanca odkrywa ślad prowadzący do Moisésa!”

Po dramatycznych wydarzeniach z poprzednich odcinków napięcie na Akacjowej sięga zenitu. Blanca i Diego są coraz bliżej odkrycia prawdy o swoim synu, a działania Úrsuli zaczynają obracać…

To wydarzy się w serialυ Paппa Młoda w przyszłym tygodпiυ. Szpital, skaпdal i ciąża

To się wydarzy w serialu Panna Młoda w drugiej połowie czerwca. Cihan będzie dążył do ujawnienia prawdy o rzekomej ciąży Beyzy. Konsekwencje będą jednak kosztowane. Zobacz streszczenie…

Hancer Straciła Wszystko?! Derya Ujawnia Cihanowi Szokujący Sekret Rodzinny.

Hanser upada w cieniu rodu de Velioglu. Deria wkracza do biura Ciana z rodzinną tajemnicą. Poranek w Stambule zaczyna się spokojnie. Słońce odbija się od wód Bosforu….

„Panna Młoda”, odc. 132: Cihan zabiera Beyzę do kliniki, a w domu wychodzi na jaw szokująca tajemnica!

Po odkręceniu gazu i przekonaniu, że pozbyła się największego problemu, Bejza próbuje zachować zimną krew. Stojąc przed lustrem, powtarza sobie, że nie miała wyboru i że wszystko,…

Panna Młoda: Hancer w Śmiertelnym Niebezpieczeństwie! Melih Dostrzega Podejrzanego Mężczyznę

Panna młoda odc. Beyza odkrywa tajny powrót Cihana i traci spokój

Beyza odkrywa, że Cihan potajemnie wrócił do miasta. Była przekonana, że przebywa za granicą, dlatego wiadomość przekazana przez Gulsum wstrząsa nią do głębi. Wszystko zaczyna się od…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page