
się dowodem. Bejza kłamała. Udawała przy wszystkich chorą i pozbawioną apetytu, a potajemnie jadła w swoim pokoju.
Gniew Hanser narastał. Przypomniała sobie wszystkie dramatyczne westchnienia Bejzy, jej słabe spojrzenia i sposób, w jaki manipulowała współczuciem domowników, zwłaszcza Cihana. Hanser wróciła
do rezydencji zdecydowanym krokiem.
Bez pukania weszła do sypialni Bejzy. Kobieta siedziała wygodnie na łóżku z telefonem w dłoni i nie wyglądała na cierpiącą. Hanser rzuciła żółtą siatkę na łóżko. Puste opakowania rozsypały się między
poduszkami.
— To twoje — powiedziała chłodno. — I dobrze o tym wiesz.

Bejza próbowała obrócić wszystko w żart. Wyśmiewała Hanser za grzebanie w śmieciach i twierdziła, że kilka pustych opakowań niczego nie dowodzi. td4729Jednak Hanser nie ustępowała. Oskarżyła ją o
manipulowanie wszystkimi wokół i wykorzystywanie dobroci Cihan .
Rozmowa szybko zamieniła się w otwartą konfrontację. Bejza przyznała, że najważniejszy jest wizerunek i to, komu ludzie wierzą. Twierdziła, że potrafi przetrwać, bo rozumie ludzi lepiej niż Hanser.
Ostrzegła ją też, że jeśli będzie dalej szukać prawdy, może odkryć coś znacznie bardziej niebezpiecznego.
Hanser zrozumiała wtedy, że sama prawda nie wystarczy. W tym domu trzeba było cierpliwości i dowodów, których nie da się łatwo podważyć. Mimo to nie zamierzała się poddać.
Kiedy wyszła z pokoju Bejzy, wiedziała już jedno — maski zaczęły pękać. Żółta siatka stała się pierwszym śladem prowadzącym do prawdy o kobiecie, która od dawna manipulowała wszystkimi mieszkańcami