Diego i Blanca zniknęli z Acacias. Ich wymarzona ucieczka szybko zamieniła się jednak w dramatyczną walkę o przetrwanie.
Samuel, który jeszcze niedawno stał między nimi niczym cień przeszłości, sam zaprowadził Blancę do Diega i pozwolił im odejść. Gdy sąsiedzi świętowali ich miłość, a Felipe poznał prawdę o wyjeździe zakochanych, wydawało się, że los po raz pierwszy uśmiechnął się do nich.
Radość w dzielnicy nie trwała jednak długo. W La Deliciosa odbywało się pożegnanie Leonor — pełne pozornie beztroskich rozmów, wzruszeń i ukrytych spojrzeń. Nagle Flora zauważyła tajemniczego mężczyznę wchodzącego do lokalu. Ruszyła za nim, lecz to, co zobaczyła, odebrało jej siły.
W tym samym czasie Casilda, trzymając w dłoniach czapkę zmarłego męża, odzyskała wspomnienia o Martinie — wspomnienia, które otworzyły dawne rany. A kiedy Silvia niespodziewanie pojawiła się w domu Artura, los Diega i Blanki przybrał jeszcze mroczniejszy obrót.
Ich ucieczka, która miała być początkiem nowego życia, zamieniła się w walkę o przetrwanie, gdy para została zaatakowana przez bandytów. Czy miłość, za którą zapłacili tak wysoką cenę, przetrwa tę próbę?
Wieść rozeszła się najpierw półgłosem, jakby nikt nie chciał wypowiedzieć jej zbyt głośno, by nie spłoszyć szczęścia. Diego i Blanca zniknęli, ale nie uciekli w hańbie ani rozpaczy. Odeszli razem, ramię w ramię, ku życiu, które być może po raz pierwszy naprawdę należało do nich.
Człowiekiem, który doprowadził Blancę do Diega, był Samuel. Jeszcze niedawno wielu mieszkańców Acacias nie uwierzyłoby, że to możliwe. Samuel Alday, złamany zazdrością, zraniony miłością i upokorzony własnymi wyborami, zrobił coś, co nie przynosiło mu żadnej korzyści. Oddał kobietę, którą kochał, swojemu bratu. Nie dlatego, że ból zniknął albo serce przestało krwawić, lecz dlatego, że zrozumiał, iż miłości nie można zatrzymać siłą.
Kiedy Blanca ujrzała Diega, nie potrafiła zrobić nawet kroku. Stała nieruchomo, blada i drżąca po wszystkim, co przeszła. Jej oczy pełne lęku i niedowierzania przesuwały się z twarzy Samuela na twarz Diega, jakby bała się, że to tylko kolejny sen.
Diego podszedł do niej powoli.
— Blanca — wyszeptał.
W tym jednym słowie była tęsknota, rozpacz, przebaczenie i obietnica. Blanca uniosła dłoń do ust, a łzy natychmiast spłynęły po jej policzkach.
— Diego… ty naprawdę tu jesteś?
— Jestem. I tym razem nikt nas nie rozdzieli.
Samuel stał kilka kroków dalej. Jego twarz była napięta, niemal kamienna, ale w oczach pojawiło się coś nowego — rezygnacja bez gniewu. Jakby wreszcie pogodził się z prawdą, która przez tyle czasu niszczyła jego duszę.
Blanca spojrzała na niego niepewnie.
— Samuelu…
Lekko pokręcił głową.
— Nic nie mów. Gdybyś zaczęła mi dziękować, chyba bym tego nie zniósł.
— Nie chcę cię ranić.
— Już mnie zraniłaś — odpowiedział cicho, ale bez okrucieństwa
Już mnie zraniłaś — odpowiedział cicho, ale bez okrucieństwa. — A ja zraniłem ciebie, jego i samego siebie bardziej, niż chciałem przyznać. Niech przynajmniej koniec tej historii będzie uczciwy.
Diego patrzył na brata z mieszaniną bólu i wdzięczności. Między nimi stały lata rywalizacji, zazdrości i niewypowiedzianych ran. Ale w tej chwili coś zostało przerwane — nie więź, lecz łańcuch.
— Samuelu… nie wiem, czy kiedykolwiek będę potrafił…
— Nie musisz — przerwał mu Samuel. — Wystarczy, że zabierzesz ją daleko stąd. Tam, gdzie Ursula nie będzie mogła was dosięgnąć.
Na dźwięk imienia matki Blanca zadrżała, a Diego natychmiast objął ją ramieniem.
— Już nigdy nikomu cię nie oddam.
Samuel spuścił wzrok.
— Idźcie, zanim będzie za późno.
Blanca zawahała się jeszcze przez chwilę, po czym podeszła do Samuela i ujęła jego dłoń.
— Nigdy tego nie zapomnę. Nie zapomnę, że kiedy mogłeś nas zniszczyć, wybrałeś nasze życie.
Samuel zacisnął palce, jakby chciał zatrzymać jej dotyk choć na chwilę dłużej.
— Bądź szczęśliwa, Blanco.
Te słowa kosztowały go więcej niż wszystkie wcześniejsze kłamstwa, krzyki i obietnice razem wzięte.

W Acacias 38 Diego i Blanca uciekają razem z miasta dzięki pomocy Samuela, który po raz pierwszy rezygnuje z walki o Blankę i pozwala im odejść. Ich szczęście szybko zostaje przerwane, gdy podczas
podróży zostają zaatakowani przez bandytów.
W tym samym czasie Casilda odzyskuje bolesne wspomnienia o zmarłym mężu Martinie po znalezieniu jego czapki, co wywołuje u niej silne emocje i szok. Flora spotyka tajemniczego mężczyznę, który budzi
jej przerażenie i prowadzi do jej omdlenia.
Leonor przygotowuje się do wyjazdu z Inigiem, a ich relacja staje się coraz bardziej zdecydowana. Arturo i Silvia przeżywają trudne, ale szczere spotkanie, a między Pakwitem i Servando dochodzi do
nieoczekiwanego pojednania.
Odcinek kończy się dramatycznie — los Diega i Blanki na drodze pozostaje niepewny, a w Acacias emocje, sekrety i cierpienie ponownie splatają się ze sobą.