Panna Młoda: Hancer Straciła Wszystko?! Derya Ujawnia Cihanowi Szokujący Sekret Rodzinny.

  • Hanser upada w cieniu rodu de Velioglu. Deria wkracza do biura Ciana z rodzinną tajemnicą. Poranek w Stambule zaczyna się spokojnie. Słońce odbija się od wód Bosforu. Miasto budzi się do życia, a przed skromnym domem Hanser wraca z zakupów razem z Derią. Jednak za pozornie zwyczajnym śniadaniem, prostymi kanapkami i rozmową o rosnących cenach kryje się bolesna prawda.
  • Dawna synowa potężnego rodu Deelioglu żyje dziś w cieniu biedy, licząc każdą lirę. Gdy mały Emir prosi o pieniądze na szkolną książkę, Cemil robi wszystko, by nie zawieść syna. przeszukuje kieszenie, zbiera ostatnie banknoty i udaje, że spacer do szkoły to tylko niewinna zabawa. Hanser widzi wszystko milcząco z ciężarem w sercu, którego nie potrafi już ukryć.
  • Ale prawdziwa gra zaczyna się dopiero wtedy, gdy Deria zostaje sama. Jej twarz nagle się zmienia, a w jej słowach pojawia się ironia, spryt i niebezpieczna pewność siebie. Kobieta, która jeszcze przed chwilą wyglądała na bezradną, postanawia wkroczyć do świata wielkich pieniędzy, wpływów i dawnych rodzinnych więzi.
  • W luksusowym biurze Develoglu Holding Cion prowadzi ważne spotkanie z Enginem, nie spodziewając się, że za chwilę przeszłość Hanser zapuka do jego drzwi. Deria przybywa z dramatycznym ostrzeżeniem, nazywając swoją sprawę kwestią życia i śmierci. Czy naprawdę przyszła błagać o pomoc? A może za jej łzami kryje się plan, który może odmienić Los Hanser, Cemila i małego Emira.
  • Tego dnia Cą będzie musiał wysłuchać słów, których być może wcale nie chciał usłyszeć. Aderia zrobi wszystko, by przekonać go, że tylko on może uratować rodzinę przed całkowitym upadkiem. Gwiazdka, gwiazdka poranek, który odsłonił biedę Hanser i Plandery i gwiazdka gwiazdka. Poranek nad Stambułem budził się powoli, jakby miasto nie chciało od razu zdradzić wszystkich swoich tajemnic.
  • Nad wodami bosforu unosiła się delikatna mgiełka, cienka niczym woal narzucony na ramiona śpiącej kobiety. Promienie słońca przesuwały się po tafli cieśniny, rozbłyskując złotem między łodziami, które przecinały wodę spokojnie, bez pośpiechu, jakby od wieków znały rytm tego miejsca. W oddali majestatycznie wznosił się błękitny meczet, cichy świadek ludzkich modlitw, zdrad, nadziei i rozpaczy.
  • Stambuł wyglądał z góry pięknie, dumnie, bogato, ale wystarczyło zejść niżej, między wąskie uliczki, skromne domy i podwórka, gdzie suszyło się pranie, a codzienne troski pachniały herbatą, kurzem i świeżym chlebem, by zobaczyć zupełnie inne oblicze miasta. Tam życie nie było pocztówką. Tam każdy grosz miał znaczenie.
  • Każdy rachunek potrafił spędzić sen z powiek. A każde śniadanie było dowodem na to, że ludzie potrafią dzielić się nawet wtedy, gdy nie mają prawie nic. Przed niewielkim domem z zadaszonym tarasem pojawiły się dwie kobiety wracające z zakupów. Pierwsza szła Hanser, spokojna, zamyślona, ubrana w jasny beżowy płaszcz, który dodawał jej delikatności, choć twarz zdradzała zmęczenie, którego nie dało się ukryć.
  • Jej oczy, zwykle łagodne, wydawały się dziś przygaszone, jakby każda noc zabierała z nich odrobinę blasku. Obok niej szła Deria, żywsza, bardziej nerwowa, w ciemnoniebieskiej bluzce w białe [muzyka] kropki. W jednej ręce trzymała pakunek, w drugiej poprawiała torbę, jakby sama waga zakupów była dla niej osobistą obrazą.
  • Weź to, Hanser. Mruknęła, podając jej jeden z pakunków. Już ręce mi odpadają. A wiesz co jest najgorsze? że człowiek niesie prawie nic, a płaci tak jakby kupił pół bazaru. Hanser przyjęła pakunek bez słowa, tylko skinęła głową. Nie miała siły na narzekanie. Albo może nie chciała dolewać oliwy do ognia.
  • Deria zatrzymała się przy schodkach prowadzących na taras i westchnęła teatralnie. 10 lir, rozumiesz? 10 lir za coś, co jeszcze niedawno kosztowało połowę. Przysięgam, jeśli tak dalej pójdzie, będziemy jeść powietrze i popijać je wodą z kranu. Nie przesadzaj! Powiedziała cicho Hanser, choć w jej głosie nie było przekonania. Nie przesadzam, ja po prostu liczę, a liczby nie kłamią.
  • Deria weszła na taras i odstawiła zakupy na mały stolik. Dlatego na śniadanie zrobiłam kanapki, pomidor, trochę sera i koniec. Bez luksusów, bez oliwek, bez jajek, bez udawania, że jesteśmy kimś, kim nie jesteśmy. Te ostatnie słowa zawisły w powietrzu ciężej niż powinny. Hanser spojrzała na nią przelotnie, ale nic nie odpowiedziała.
  • Wiedziała, że Deria lubi rzucać zdania, które z pozoru dotyczą jedzenia, pieniędzy czy rachunków, a w rzeczywistości wbijają się w człowieka jak igła. Kanapki wystarczą. Powiedziała w końcu Hanser. Najważniejsze, żeby Emir zjadł przed szkołą. Na dźwięk imienia chłopca drzwi domu otworzyły się i na tarasie pojawił się Cemil, mężczyzna z brodą o twarzy zmęczonej, ale dobrej.
  • Było w nim coś z człowieka, który każdego dnia przegrywa z życiem małe bitwy, ale mimo to rano wstaje i próbuje walczyć dalej. Zaanim wyszedł Emir, mały chłopiec z plecakiem, z włosami jeszcze lekko potarganymi i twarzą pełną tej dziecięcej nadziei, której dorośli tak często zazdroszczą. Mama, jesteście już? Zapytał Emir podbiegając do Hanser.
  • Hanser uśmiechnęła się do niego łagodnie i pogładziła go po głowie. Jesteśmy. Jadłeś coś? Jeszcze nie. Czekałem. Widzisz? Wtrąciła Deria unosząc brwi. Nawet dziecko wie, że w tym domu śniadanie to wydarzenie na które trzeba czekać. Deria upomniał ją Cemil spokojnie, ale z wyraźnym zmęczeniem. Daj już spokój od rana. Deria chciała odpowiedzieć, ale nagle skrzywiła się gwałtownie.
  • Jedną ręką chwyciła się za udo, drugą oparła o krawędź stołu. Aj! Krzyknęła zaciskając zęby. Noga, skurcz mnie złapał. Hanser natychmiast zrobiła krok w jej stronę. Deria, co się stało? Mówię przecież skurcz. Jakby ktoś mi wbił nóż w udo. Cemil podszedł do niej szybko. Naprawdę zaniepokojony. Usiądź. Nie stój tak.
  • Nie mogę nawet stanąć normalnie. Jęknęła Deria, choć w jej głosie było tyle dramatyzmu, że trudno było odróżnić prawdziwy ból od przyzwyczajenia do robienia scen. Idź do środka i odpocznij powiedział Cemil stanowczo. Położysz się na chwilę, przejdzie. A śniadanie? A zakupy, a wszystko inne? Zapytała z wyrzutem. Śniadanie poczeka.
  • Zdrowie jest ważniejsze. Hanser pomogła jej podejść do drzwi, ale Deria zatrzymała się po kilku krokach, jakby nagle przypomniała sobie, że publiczność wciąż stoi na tarasie. No tak, zdrowie. Mruknęła. Tylko ciekawe za co człowiek ma być zdrowy. Cemil odwrócił wzrok. Znał ten ton. oznaczał początek rozmowy o pieniądzach, której nikt nie chciał zaczynać, bo wszyscy znali jej zakończenie.
  • Wtedy Emir podszedł do matki, ściskając ramiączko plecaka. Mamo, Hanser spojrzała na niego od razu. W jego głosie było coś niepewnego. Co się stało, synku? Chłopiec opuścił wzrok, jakby wstydził się własnej prośby. Dzisiaj pani mówiła, że musimy kupić książkę z testami. Wszyscy już mają, ja jeszcze nie. Deria, która przed chwilą jęczała z bólu, wyprostowała się niemal natychmiast. Książkę, znowu książkę.
  • Emir skulił ramiona. To nie jest zwykła książka. Tam są testy. Będziemy z niej robić zadania. A ile kosztuje ta cudowna książka, bez której świat się zawali? Spytała Deria ostro. Chłopiec zawahał się. 140 lir. Na tarasie zapadła cisza. Nie była to suma ogromna dla ludzi, którzy nie musieli liczyć każdego dnia.
  • Ale dla tej rodziny 140 lir mogło oznaczać brak chleba, brak biletu, brak lekarstwa, brak spokoju. Deria roześmiała się krótko, gorzko. 140 lir? Oczywiście, bo dlaczego nie? Niech szkoła od razu zażąda złota. W domu nie ma ani grosza, Emir. Ani grosza. Powiedz pani, że twoja rodzina nie ma skarbca pod poduszką.
  • Twarz chłopca poczerwieniała. Hanser poczuła, jak serce ściska jej się z bólu. Deria, proszę. Powiedziała cicho. Ale Emir, choć zawstydzony nie uciekł. Podniósł głowę i spojrzał na matkę. Ale ja naprawdę rozwiązuję testy. Uczę się. Mam dobre oceny. Pani powiedziała, że jeśli będę ćwiczył, mogę być jednym z najlepszych.
  • Te słowa uderzyły Cemila mocniej niż wszystkie narzekania Deryi. Popatrzył na syna i zobaczył nie dziecko proszące o pieniądze, lecz małego człowieka, który jeszcze wierzył, że nauka może go gdzieś zaprowadzić. Gdzieś dalej niż ten taras, [muzyka] dalej niż codzienne długi i rozmowy szeptem przy stole. Emir ma rację. Odezwał się Cemil.
  • Deria spojrzała na niego ostro. Cemil, nie zaczynaj. Nie może zostawać w tyle za innymi dziećmi, a my możemy zostać w tyle za rachunkami, za jedzeniem, za życiem. Cemil nie odpowiedział od razu. Sięgnął do kieszeni spodni i wyjął zmięty banknot. Potem drugi wyprostował je nerwowo w dłoni. Ile masz? Zapytała Deria podejrzliwie.
  • nie odpowiedział. Zaczął przeszukiwać drugą kieszeń. Znalazł kilka monet. Potem sięgnął do kieszeni kurtki, którą miał przewieszoną przez ramię. Wyjął jeszcze jeden banknot. Mniejszy, prawie zapomniany. Hanser patrzyła na niego z bólem. wiedziała co robi. Wiedziała też, że te pieniądze nie leżały w kieszeni bez celu.
  • Były przeznaczone na coś innego. Może na transport, może na chleb, może na coś, o czym Cemil nikomu nie powiedział. Emil obserwował ojca z napięciem. Cemil policzył pieniądze raz, potem drugi. Brakowało jeszcze kilku lir. Przesunął dłonią po brodzie zakłopotany. Przez krótką chwilę wyglądał tak, jakby chciał powiedzieć synowi, że jednak się nie da.
  • Ale nie potrafił. Wsunął rękę do wewnętrznej kieszeni i wyciągnął ostatnie monety. Masz. powiedział wkładając pieniądze do dłoni Emira. Kupisz książkę. Oczy chłopca rozbłysły. Naprawdę, naprawdę dziękuję, tato. Emil rzucił mu się na szyję. Cemil przytulił go mocno, ale przez ramię syna spojrzał na Hanser. W jego oczach była prośba, by nic nie mówiła, by nie pytała, z czego teraz zrezygnuje.
  • Deria prychnęła. Pięknie. Książka będzie, a my będziemy żywić się dumą. Cemil odsunął Emira i uśmiechnął się do niego sztucznie wesoło. A teraz chodź mistrzu. Dzisiaj zrobimy sobie spacer do szkoły. Spacer? Zdziwił się Emir. Przecież zwykle jedziemy. No właśnie. Za dużo siedzenia szkodzi. Trochę sportu dobrze nam zrobi.
  • Hanser odwróciła twarz, żeby chłopiec nie zobaczył jej łez. Cemil udawał żart. Emir może jeszcze tego nie rozumiał, ale ona rozumiała aż za dobrze. Nie było pieniędzy na transport. Cemil oddał synowi wszystko, co miał. Hanser, idziesz z nami? [muzyka] Zapytał Cemil po chwili. Tak odpowiedziała, starając się brzmieć spokojnie. Odprowadzę was kawałek.
  • Emir poprawił plecak i z dumą schował pieniądze do małej kieszonki. Pani się ucieszy, że będę miał książkę. Najważniejsze, żebyś ty się uczył. Powiedziała Hanser, kładąc mu dłoń na ramieniu. Reszta jakoś się ułoży, ale wypowiadając te słowa, sama nie była pewna, czy jeszcze w nie wierzy. Cemil, Emir i Hanser zeszli z tarasu.
  • Ich kroki oddalały się powoli, odbijając się cicho od kamiennej ścieżki. Deria została sama. Przez chwilę stała bez ruchu, oparta o filar. Jej twarz, przed chwilą wykrzywiona bólem, nagle złagodniała, a może raczej odsłoniła prawdziwy wyraz. Nie było już grymasu cierpienia, była kalkulacja. Odprowadzała wzrokiem odchodzącą trójkę.
  • Hanser szła trochę z tyłu, jak ktoś, kto niesie na plecach niewidzialny ciężar. Cemil pochylał się ku Emirowi, tłumacząc mu coś z wymuszonym uśmiechem. Chłopiec podskakiwał lekko, nieświadomy, że książka w jego kieszeni kosztowała ojca więcej niż 140 lir. Deria skrzywiła usta w ironicznym uśmiechu.
  • Wielki ró Deoglu szepnęła do siebie. Salony, rezydencje, samochody, służba, srebrne tace, marmurowe schody. A była synowa tej potężnej rodziny, liczy dzisiaj monety na książkę dla dziecka. Zaśmiała się cicho, lecz nie był to śmiech radosny. Był ostry, chłodny, pełen pogardy dla świata, który według niej niesprawiedliwie rozdał karty. Żałosne dodała. Naprawdę żałosne.
  • Przesunęła palcami po krawędzi filaru, jakby rozważała coś bardzo ważnego. Hanser może spuszczać głowę. Cemil może udawać bohatera za kilka monet. Ale ja ja nie będę czekać, aż bieda wejdzie nam do gardła i zadławi nas wszystkich. Jej oczy zwęziły się chytrze. Skoro oni nie potrafią upomnieć się o swoje, zrobię to ja.
  • Wystarczy trochę rozumu, trochę odwagi i trochę łez w odpowiednim miejscu. Deria poprawiła bluzkę, wyprostowała się i uśmiechnęła tak jak uśmiechają się ludzie, którzy właśnie znaleźli drzwi tam, gdzie inni widzą tylko ściany. Całe szczęście, że mój rozum wystarczy, żeby uratować nas wszystkich. W tym samym czasie, daleko od skromnego tarasu i śniadania z pomidorem, w zupełnie innym świecie, potężny budynek Develioglu Holding odbijał w swoich szklanych ścianach światło poranka.
  • Był ogromny, nowoczesny, chłodny, wznosił się ponad ulicą jak symbol władzy i pieniędzy. Tutaj nikt nie rozmawiał o cenie sera. Tutaj nikt nie liczył monet na transport. Tutaj decyzję podejmowano przy długich stołach, a cyfry na ekranach miały więcej zer niż Cemil widział przez całe miesiące pracy. W przestronnym gabinecie na jednym z wyższych pięter siedział CON de Velioglu.
  • Ubrany w elegancki szary garnitur pochylony nad laptopem. Wyglądał jak człowiek, [muzyka] który nauczył się ukrywać emocje tak głęboko, że czasem sam nie wiedział, czy jeszcze je posiada. Jego twarz była poważna, skupiona, prawie nieruchoma. Tylko oczy zdradzały napięcie, które od dawna nie pozwalało mu naprawdę odpocząć. Naprzeciwko niego siedział engine w granatowym garniturze z teczką dokumentów na kolanach.
  • był spokojniejszy, bardziej otwarty, ale i on wiedział, że w gabinecie ciana żadne słowo nie powinno być rzucone bez namysłu. Brakuje pliku wideo od firmy pośredniczącej powiedział Co, nie odrywając wzroku od ekranu. Miał być przesłany wczoraj wieczorem. Engine zmarszczył brwi. Nie dotarł. Nie. A bez niego prezentacja jest niepełna.
  • Zajmę się tym. Odparł Engine natychmiast. Przekaż mi kontakt do osoby odpowiedzialnej. Zadzwonię osobiście. Si kiwnął głową i przesunął palcem po touchpadzie. Wyślę ci szczegóły. Nie chcę, żebyśmy wyglądali na nieprzygotowanych, zwłaszcza teraz. Engine zauważył ciężar w ostatnich słowach, ale nie zapytał.
  • W Develoglu Holding sprawy biznesowe zbyt często mieszały się z rodzinnymi ranami. Dyrektor księgowości też prosił o spotkanie. Dodał Co. Chodzi o raport miesięczny. Engine westchnął, przeglądając notes. Harmonogram jest pełny, ale coś wciśniemy. Może południu albo jutro rano przed spotkaniem zarządu. Dzisiaj powiedział CON krótko.
  • Nie chcę odkładać raportów. Dobrze, w takim razie przesunę rozmowę z działem prawnym. Cion zamknął na chwilę oczy. >> [muzyka] >> Przez ułamek sekundy wyglądał nie jak prezes, lecz jak mężczyzna, którego życie prywatne zostało rozbite, a on zbudował z pracy mur, by nikt nie zobaczył ruin za nim. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
  • Proszę, powiedział Cio. Do gabinetu weszła młoda asystentka. Zwykle spokojna i profesjonalna, teraz wyglądała na lekko zakłopotaną. Panie Cianie, przepraszam, że przeszkadzam. C podniósł wzrok. Co się stało? Asystentka zawahała się. Przyszła pewna kobieta. Przedstawiła się jako Deria, szwagierka pani Hanser.
  • Na dźwięk imienia Hanser atmosfera w gabinecie zmieniła się natychmiast. Cą znieruchomiał. Engine, który właśnie zamykał teczkę, spojrzał na asystentkę z niedowierzaniem. Deria tutaj zapytał. Tak, panie Enginie, powiedziałaś jej, że dopiero wróciliśmy, że pan CO ma spotkania powiedziałam, ale ona wie o państwa powrocie.
  • Twierdzi, że sprawa jest bardzo pilna. Co oparł się powoli o fotel. Jak pilna asystentka przełknęła ślinę. Użyła słów: “Życie i śmierć”. powiedziała, że jeśli odeślę ją bez rozmowy, będę za to odpowiedzialna. Nie chciałam podejmować decyzji sama. Engin skrzywił się nieznacznie. Typowe. Cong spojrzał na niego chłodno, ale nie z gniewem.
  • Raczej z ostrzeżeniem, by nie mówił zbyt szybko. Czego może chcieć? mruknął Engine. Jeśli to naprawdę sprawa, Hanser Cong odwrócił wzrok w stronę okna. Za szybą Stambuł lśnił bogactwem, ale myśli ciana przeniosły się zupełnie gdzie indziej. do twarzy Hanser, do jej milczenia, do wszystkiego, czego między nimi nie wypowiedziano.
  • Nie przyszłaby tutaj bez powodu. Powiedział w końcu. Engin nie był tego taki pewien, ale milczał. Con spojrzał na asystentkę. Wpuść ją. Oczywiście. Asystentka wyszła. Drzwi zamknęły się cicho. Przez krótką chwilę w gabinecie panowała cisza. Engine obserwował ciana uważnie. Jesteś pewien? Nie.
  • To dlaczego ją wpuszczasz? Cion spojrzał na niego z cieniem zmęczenia. Bo jeśli chodzi o Hanser, nie mogę udawać, że mnie to nie obchodzi. Engine spuścił wzrok. To zdanie powiedziało więcej niż CON zapewne zamierzał. Po chwili drzwi otworzyły się ponownie. Do gabinetu weszła Deria. Nie wyglądała już jak kobieta z tarasu, która narzekała na ceny i udawała ból nogi.
  • Teraz była inną wersją siebie. Jej twarz miała wyraz udręczenia, oczy były lekko wilgotne, ramiona opuszczone. Każdy krok stawiała ostrożnie, jakby niosła na sobie ciężar tragedii, ale w głębi spojrzenia, gdzieś bardzo daleko, błyskała czujność. Cong wstał tylko częściowo, bardziej z obowiązku niż uprzejmości. Witamy.
  • Powiedział chłodno. Deria przycisnęła dłoń do piersi. Chciałabym móc poczuć się mile widziana, panie Cianie. Naprawdę bym chciała, ale sytuacja, w której się znalazłam, sytuacja, w której znalazła się nasza rodzina, nie życzyłabym jej nawet najgorszemu wrogowi. Engine uniósł brwi, próbując ukryć sceptycyzm.
  • Deria mówiła jak aktorka w pierwszej scenie dramatu. Proszę usiąść powiedział jednak grzecznie. Deria usiadła powoli na krześle, jakby nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Przez moment milczała, obejmując spojrzeniem gabinet. Drogie meble, ogromne okno, eleganckie dodatki, wszystko to, co krzyczało pieniędzmi, choć nikt nie musiał o nich mówić.
  • Jej palce zacisnęły się na torebce. Engine chcąc przerwać niezręczną ciszę odezwał się łagodniejszym tonem. A jak miewa się bejza? Termin porodu chyba jest już blisko, prawda? To pytanie zawisło między nimi niezręcznie. Deria spojrzała na niego z wyćwiczoną wdzięcznością, jakby czekała na możliwość przeciągnięcia rozmowy na boczne tory, ale Cą natychmiast przeciął tę próbę.
  • Engin powiedział ostrzegawczo, potem zwrócił się do Deryi. Jego twarz była poważna i surowa. Przerwaliśmy ważne spotkanie. Powiedziano [muzyka] mi, że przyszła pani w sprawie życia i śmierci. Proszę więc przejść do rzeczy. Deria opuściła wzrok. Rozumiem. Oczywiście, że rozumiem. Pan jest zajętym człowiekiem.
  • Wielka firma, wielkie decyzje, wielka odpowiedzialność. Deria przerwał Cą zimno. Do rzeczy kobieta podniosła na niego oczy. Tym razem pozwoliła, by zadrzała jej dolna warga. Było to subtelne, prawie perfekcyjne. Sprawa, z którą przyszłam jest bardzo delikatna, bardzo intymna, to kwestia rodzinna. Mówiąc to, spojrzała znacząco na Engina.
  • Engine zrozumiał aluzję natychmiast. Nie okazał urazy. Wstał spokojnie, zebrał dokumenty i skinął głową. W takim razie zostawię państwa samych. Deria odprowadziła go wzrokiem. Dziękuję. Nie chciałabym, żeby pewne rzeczy wychodziły poza rodzinę. Engine zatrzymał się przy drzwiach i przez sekundę spojrzał na ciana.
  • W tym spojrzeniu było ostrzeżenie. Uważaj. Potem wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Gabinet stał się nagle zbyt cichy. Cio nie usiadł. stał za biurkiem z dłońmi opartymi o blat, jak człowiek, który nie zamierza pozwolić, by ktokolwiek narzucił mu tempo rozmowy. Jesteśmy sami, powiedział. Proszę mówić. Deria westchnęła głęboko.
  • Wyjęła chusteczkę z torebki, choć jej oczy wciąż były bardziej błyszczące niż mokre. Panie cianie, gdybym miała inne wyjście, nigdy nie przekroczyłabym progu tego budynku. Wątpię. Odparł Sucho. Deria drgnęła jakby słowa ją zabolały. Ma pan prawo tak o mnie myśleć. Może nie jestem osobą idealną, może czasem mówię za dużo.
  • Może czasem narzekam, ale kiedy człowiek widzi jak jego bliscy toną, nie może stać na brzegu i udawać, że nie słyszy wołania o pomoc. Co milczał, tylko jego spojrzenie stało się bardziej skupione. Czy chodzi o Hanser? Zapytał w końcu. Deria spuściła głowę. Na jej ustach pojawił się cień triumfu, ale zniknął tak szybko, że Cio nie zdążył go dostrzec.
  • A o kogo innego mogłoby chodzić? Wyszeptała. Cą zacisnął szczękę. Co się z nią stało? Deria odczekała chwilę. Wiedziała, że cisza bywa skuteczniejsza niż słowa. Widziała jak imię Hanser zmieniło twarz Ciana. Ten chłodny, niedostępny mężczyzna nie był tak obojętny, jak próbował wyglądać. Nie wiem od czego zacząć. Powiedziała.
  • Naprawdę nie wiem, bo są rzeczy, których kobieta nie powinna mówić obcemu mężczyźnie. Ale pan pan nie jest do końca obcy, choć może bardzo chciałby pan nim być. Cion wyprostował się. Nie przyszła pani tutaj, żeby oceniać moje życie. Nie przyszłam, bo już nie wiem co robić, bo jestem całkowicie bezradna, bo Hanser nigdy by tu nie przyszła.
  • Jest zbyt dumna, zbyt cicha, zbyt przyzwyczajona do cierpienia w milczeniu. Te słowa trafiły w ciana boleśnie. Hanser rzeczywiście taka była. Nawet kiedy cierpiała, nie wyciągała ręki. Nawet kiedy świat ją upokarzał, potrafiła stać prosto, choć wewnątrz się rozpadała. Mówi pani ogólnikami powiedział, ale jego głos był już mniej twardy.
  • Chcę konkretów. Deria pochyliła się lekko do przodu. Dzisiaj rano Emir poprosił o pieniądze na książkę do szkoły. Zwykłą książkę z testami. [muzyka] 140 lir. Dziecko prosiło nie o zabawkę, nie o słodycze, nie o kaprys. Prosiło o książkę, żeby móc się uczyć. Cą milczał. I wie pan co się stało? Ciągnęła Deria coraz bardziej dramatycznie.
  • W domu nie było pieniędzy ani grosza. Cemil przeszukiwał kieszenie jak człowiek, który szuka ostatniego ratunku. Wyciągał pomięte banknoty, monety, wszystko co miał. Hanser stała obok i patrzyła, jakby ktoś rozdzierał jej serce na kawałki. C odwrócił wzrok. Deria widziała, że słucha. Naprawdę słucha. w końcu uzbierał te pieniądze, oddał chłopcu wszystko, a potem, żeby Emir nie zrozumiał, że nie mają już nawet na transport, powiedział, że pójdą pieszo do szkoły.
  • Dla sportu, rozumie pan, dla sportu jej głos zadrżał. Tym razem nawet ona przez moment poczuła ciężar tej sceny, bo mimo całej swojej przebiegłości wiedziała, że opowiada prawdę. Cong powoli usiadł. Jego twarz była nieprzenikniona, ale palce zacisnęły się na krawędzi biurka. Dlaczego Hanser nic mi nie powiedziała? Deria zaśmiała się cicho, smutno.
  • Naprawdę pan pyta? Pan zna Hanser? Ona prędzej będzie głodna niż poprosi. Prędzej pójdzie pieszo przez pół miasta, niż przyzna, że nie ma na bilet. Prędzej pozwoli, by wszyscy myśleli, że daje sobie radę, niż pokaże panu swoją biedę. Cong zamknął oczy na krótką chwilę. Deria mówiła dalej, ostrożnie dobierając słowa.
  • A ja patrzę na to wszystko i myślę sobie: “Jak to możliwe? Jak to możliwe, że kobieta, która kiedyś była związana z rodziną Develoglu, dzisiaj stoi na skraju takiego upokorzenia? Jak to możliwe, że dziecko musi wstydzić się prosić o książkę? Proszę uważać. Powiedział Cią cicho. Nie używaj pani nazwiska mojej rodziny jako narzędzia.
  • Deria natychmiast pochyliła głowę. Nie chciałam pana urazić, ale czy nie taka jest prawda? Jedni mają wszystko, inni nie mają nic. A Hanser? Hanser znalazła się po złej stronie tej przepaści. Con spojrzał na nią ostro. Czego pani ode mnie oczekuje? To było pytanie, na które Deria czekała od chwili, gdy weszła do budynku.
  • Nie odpowiedziała od razu. Wiedziała, że zbyt szybka prośba o pieniądze wyglądałaby źle. Musiała jeszcze przez moment grać bezradność. Nie przyszłam żądać. powiedziała miękko. Nie jestem taka. Przyszłam, bo to biuro było moją ostatnią deską ratunku, bo jeśli pan odwróci wzrok, naprawdę nie wiem, co będzie dalej.
  • Deria, tak, proszę przestać grać. Jej twarz zastygła. Cion pochylił się lekko nad biurkiem. Widzę, że przyszła pani z przygotowaną historią. Widzę łzy. Słyszę dramatyczne pauzy, ale słyszę też coś, co może być prawdą. I tylko dlatego jeszcze pani słucham. Deria pobladła, ale szybko odzyskała panowanie nad sobą.
  • Może pan myśleć o mnie, co chce. Nie obchodzi mnie to. Jeśli dzięki temu Hanser i Emir będą mieli choć trochę łatwiej, mogę być w pana oczach najgorszą kobietą świata. C patrzył na nią długo. Hanser wie, że pani tu jest? Nie, oczywiście. Gdyby wiedziała, próbowałaby mnie powstrzymać. I słusznie. Deria uniosła głowę.
  • Nie, niesłusznie. Duma nie nakarmi dziecka. Milczenie nie opłaci szkoły. A cierpienie w ciszy nie jest żadną cnotą, panie cianie. jest tylko wolnym umieraniem na oczach ludzi, którzy udają, że nie widzą. Te słowa, choć wypowiedziane przez kobietę pełną wyrachowania, zabrzmiały mocniej niż Cion chciałby przyznać. Za oknem miasto tętniło życiem.
  • Samochody przesuwały się po ulicach. Ludzie spieszyli do pracy. Telefony dzwoniły, windy jechały w górę i w dół. A w gabinecie de Velioglu Holding dwóch ludzi siedziało naprzeciw siebie połączonych imieniem jednej kobiety, która nawet nie wiedziała, że jej bieda właśnie stała się argumentem w cudzych ustach.
  • C wstał powoli i podszedł do okna. Przez chwilę patrzył na Stambuł. Deria obserwowała jego plecy. Nie wiedziała, czy wygrała. Jeszcze nie, ale czuła, że mur pękł. Gdyby chodziło tylko o mnie, powiedziała ciszej, nigdy bym nie przyszła. Może pan mi nie wierzyć, ale chodzi o Hanser, o dziecko, o dom, w którym każdego ranka udajemy, że wszystko jest dobrze, choć wszyscy słyszymy, jak bieda puka do drzwi.
  • Co odwrócił się powoli. Powiedziała pani, że to sprawa życia i śmierci. Deria zamarła na sekundę. Wiedziała, że przesadziła, ale nie mogła się cofnąć, bo czasem człowiek nie umiera od razu. Powiedziała. Czasem umiera po kawałku. Najpierw traci godność, potem nadzieję, potem wiarę w ludzi. A na końcu zostaje tylko ciało, które chodzi, oddycha i udaje, że żyje.
  • Cią nie odpowiedział. Przez długi moment mierzyli się wzrokiem. On podejrzliwy, chłodny, rozdarty między obowiązkiem a uczuciem, którego nie potrafił już nazwać. Ona zdeterminowana, przebiegła, ale też świadoma, że mówi o biedzie, która naprawdę istnieje. W końcu Deria odłożyła chusteczkę na kolana i powiedziała prawie szeptem: “Nie wiedziałam dokąd pójść.
  • Nie wiedziałam kogo prosić. Dlatego przyszłam tutaj do pana, bo to biuro, panie Cianie, było moją ostatnią deską ratunku. Są patrzył na nią bez słowa, a za jego milczeniem zaczynała narastać decyzja, która mogła zmienić wszystko.

Related Posts

“Akacjowa 38”, odc. 914 – streszczenie,,„. 🔥Úrsula wpada w panikę! Blanca odkrywa ślad prowadzący do Moisésa!”

Po dramatycznych wydarzeniach z poprzednich odcinków napięcie na Akacjowej sięga zenitu. Blanca i Diego są coraz bliżej odkrycia prawdy o swoim synu, a działania Úrsuli zaczynają obracać…

To wydarzy się w serialυ Paппa Młoda w przyszłym tygodпiυ. Szpital, skaпdal i ciąża

To się wydarzy w serialu Panna Młoda w drugiej połowie czerwca. Cihan będzie dążył do ujawnienia prawdy o rzekomej ciąży Beyzy. Konsekwencje będą jednak kosztowane. Zobacz streszczenie…

Hancer Straciła Wszystko?! Derya Ujawnia Cihanowi Szokujący Sekret Rodzinny.

Hanser upada w cieniu rodu de Velioglu. Deria wkracza do biura Ciana z rodzinną tajemnicą. Poranek w Stambule zaczyna się spokojnie. Słońce odbija się od wód Bosforu….

„Panna Młoda”, odc. 132: Cihan zabiera Beyzę do kliniki, a w domu wychodzi na jaw szokująca tajemnica!

Po odkręceniu gazu i przekonaniu, że pozbyła się największego problemu, Bejza próbuje zachować zimną krew. Stojąc przed lustrem, powtarza sobie, że nie miała wyboru i że wszystko,…

Panna Młoda: Hancer w Śmiertelnym Niebezpieczeństwie! Melih Dostrzega Podejrzanego Mężczyznę

Panna młoda odc. Beyza odkrywa tajny powrót Cihana i traci spokój

Beyza odkrywa, że Cihan potajemnie wrócił do miasta. Była przekonana, że przebywa za granicą, dlatego wiadomość przekazana przez Gulsum wstrząsa nią do głębi. Wszystko zaczyna się od…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page