— Dzień dobry, proszę bardzo. Przyniosłem paczkę od Qatar Devil.
— Kto ją wysłał?
— Nie wiem.
— Jak to? Przecież nadawca powinien być podany.
— Moim zadaniem jest dostarczyć paczkę właścicielowi, nie wiem kto ją wysłał.
— Nawet na papierze nie ma nazwiska?
— Nie ma, proszę pani.
— Dobrze, możesz ją tutaj położyć.
— Czy zważyłem twoje grzechy? Policzyłem je? Nie zmieściły się. Trzeba ci wysłać większą torbę. Dobrze wiem, z kim rozmawiam, ale ty jeszcze nie wiesz, z kim rozmawiasz. Nie martw się, wkrótce się dowiesz.
— Ciociu, zaczęłaś już używać ręki?
— Obyśmy tylko byli zdrowi i szczęśliwi.
— Zrobiłam ci mleko z miodem, żebyś nabrała sił.
— Nie trzeba było się trudzić.
— Ale tak nie może być. Przyzwyczaiłam się do silnej Mukadder Develi, która twardo stąpa po ziemi. Naprawdę smuci mnie widok ciebie w takim stanie. Proszę, wypij mleko.
— Czego chcesz, Beyza?
— Czego miałabym chcieć? Chcę tylko twojego dobra.
— Powiedz szybko, czego chcesz i wyjdź z mojego pokoju.
— A ty od razu wyrzucasz swoją ukochaną siostrzenicę. Tata już z tobą rozmawiał, ale ja też chciałam porozmawiać. Za dwa dni jest głosowanie. Oddasz głos na mnie, prawda?
— I tak nie ma innej opcji.
— Przyszła nowa paczka, pani.
— Jaka paczka? Zamawiałam lekarstwa, pewnie to one. Wyjdź, niech Fadime mi je nałoży.
— Mam nadzieję, że zadziała.
— Daj mi to.
— Dobrze się pani czuje?
— Tak, tak. Słuchaj, jeśli Beyza o coś zapyta, powiesz, że przyszły lekarstwa i zrobiłaś mi masaż. Jeśli powiesz coś więcej, wyrwę ci język. Teraz wyjdź.
— Halo, dowiedziałaś się już, z kim masz do czynienia?
— Ty grasz ze mną w gry?
— Widzę, że zrozumiałaś, że to nie gra. Jeśli nie chcesz, żeby ta paczka przez pomyłkę trafiła do twojego syna, zrobisz to, co ci każę.
— Dlaczego to robisz? Czego ode mnie chcesz?
— Wiesz dobrze, czego chcę, tylko jeszcze nie zdecydowałem o kwocie.
— Ty podły…
— Im bardziej się tak zachowujesz, tym wyższa będzie kwota. Na twoim miejscu dobrze bym ze mną żył, bo jeszcze wiele razy się spotkamy.