Panna młoda

Derya podeszła wolno i usiadła obok niej. Przez chwilę tylko patrzyła, a potem ostrożnie, niemal nieśmiało, odgarnęła kosmyk włosów z jej twarzy.

Hancer poruszyła się niespokojnie, otworzyła oczy i gwałtownie uniosła się do pozycji siedzącej.

Ich spojrzenia się spotkały.

— Hancer… — zaczęła Derya cicho. — Nie rób tego. Wiem, że jesteś na mnie zła. Ty i twój brat… macie do tego prawo. Ale każdy zrobiłby to samo na moim miejscu.

Jej głos drżał.

— Twój brat był ciężko chory. A ty… podpisałaś już umowę.

Hancer spojrzała na nią długo, bez słowa.

A potem jej wzrok opadł na dłonie Deryi.

— Masz na ręce bransoletki pani Mukadder… — powiedziała cicho, z bólem. — Wzięłaś je.

Derya odruchowo poruszyła nadgarstkiem, jakby nagle poczuła ciężar biżuterii.

— Przyznaję… to był błąd — wyszeptała. — I zapłaciłam za niego. Twój brat… chce mnie wyrzucić z domu. Dopóki się nie wyprowadzę, będzie spał w sklepie.

Z trudem przełknęła ślinę.

— Jeśli zobaczy cię w takim stanie… pozbędzie się mnie jeszcze dziś.

Zbliżyła się trochę, jakby szukała zrozumienia.

— Hancer, wiesz przecież, że mój ojciec ma siedmioro dzieci. Dokąd pójdę z Emirem?

Hancer odwróciła wzrok.

— Gdybyś powiedziała mi prawdę… — zaczęła cicho — wszystko wyglądałoby inaczej. Nie doszłoby do tego ślubu. Zrezygnowałabym.

Derya pokręciła głową.

— Naprawdę w to wierzysz? — zapytała gorzko. — Podpisałaś umowę. Wzięłaś pieniądze. I tak musiałabyś wyjść za mąż.

Pochyliła się lekko.

— Czy byłoby lepiej, gdybyś wiedziała… i mimo to poszła do ołtarza?

Hancer milczała przez chwilę.

— Znalazłabym wyjście — odpowiedziała w końcu. — Poradziłabym sobie z długami. Z umową.

Jej głos załamał się.

— Ale teraz… nie potrafię sobie poradzić.

Podniosła na nią oczy.

— Bo się zakochałam.

Słowa zawisły w powietrzu, ciężkie i nieodwracalne.

— Gdybym wiedziała wcześniej… znienawidziłabym go. Nie spojrzałabym mu w twarz. Ale teraz…

Łzy zaszkliły jej oczy.

— Teraz go kocham. I to bardzo. Nie potrafię go znienawidzić.

Jej spojrzenie stwardniało.

— To wszystko przez ciebie, bratowo. To ty wepchnęłaś mnie w ten ogień.

Derya otworzyła usta.

— Skoro go kochasz, to może…

— Nie chcę tego słuchać! — przerwała jej ostro Hancer.

Wstała gwałtownie.

— Wyjdź. Nie chcę z tobą rozmawiać.

Chwyciła Deryę za ramię i poprowadziła ją do drzwi. Nie było w tym brutalności — była determinacja.

Otworzyła drzwi, wyprowadziła ją na korytarz i zamknęła je tuż przed jej twarzą.

Z trzaskiem.

Całe streszczenie w komentarzu.

Related Posts

Paппa Młoda: Koпiec gry Beyzy? Jedeп przedmiot może zпiszczyć wszystkie jej kłamstwa

“Hancer z kolei znajduje się między sercem a rozsądkiem. Z jednej strony jest mężczyzna, którego kocha ponad wszystko. Z drugiej strony przekonanie, że Bejza jest w ciąży….

Panna młoda odc. 122, 123. Cihan oskarża Hancer o zdemolowanie pokoiku dziecięcego

W poprzedпim odciпkυ serialυ Paппa młoda Haпcer zapropoпowała Cihaпowi wyjazd do domkυ letпiskowego. Teraz Mυkkaпder i Beyza sfiпgυją dewastację pokoikυ dziecięcego i zrzυcą wiпę пa młodą dziewczyпę. Mężczyzпa bez…

Panna młoda odc. 119: Hancer wylewa kubeł zimnej wody na Beyzę!

Na dziedzińcυ rezydeпcji paпowała cisza, przerywaпa jedyпie szelestem liści porυszaпych lekkim wiatrem. Słońce oświetlało jasпą fasadę bυdyпkυ, a wśród zieleпi krzewów wszystko wydawało się spokojпe — pozorпie…

Nie żyje wielokrotny mistrz Polski. Pamięć o nim nie zgaśnie nigdy

Środowisko sportowe w Rybniku przeżywa trudne chwile po wiadomości o śmierci jednej z największych postaci w historii lokalnego sportu. Zmarł w wieku 83 lat człowiek, który przez…

Cihan i Hancer jednak postanawiają być razem na przekór Beyze! 

W 110. odcinku serialu „Panna młoda” emocje sięgają zenitu, a bohaterowie stają przed decyzjami, które mogą na zawsze odmienić ich losy. Hancer nie potrafi już dłużej ukrywać…

Panna młoda odc. 119: Hancer wylewa kubeł zimnej wody na Beyzę!

Na dziedzińcu rezydencji panowała cisza, przerywana jedynie szelestem liści poruszanych lekkim wiatrem. Słońce oświetlało jasną fasadę budynku, a wśród zieleni krzewów wszystko wydawało się spokojne — pozornie…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page